Kierowca Opla próbował wziąć winę na siebie, ale szybko zmienił zdanie po usłyszeniu grożących mu konsekwencji

W czwartek, 12 lutego, na drodze pomiędzy Popowem a Dziechnem w gminie Cewice doszło do poważnego wypadku, w którym uczestniczyły trzy samochody. Do zdarzenia doszło około godziny 7 rano, gdy warunki drogowe były trudne z powodu śniegu pokrywającego nawierzchnię. Według wstępnych ustaleń, kierowca Kii nie dostosował prędkości do panujących warunków, co spowodowało utratę kontroli nad pojazdem. W efekcie doszło do zderzenia z nadjeżdżającą z naprzeciwka Dacią. Chwilę potem, Opel jadący za Dacią uderzył w jej tył.

Poszkodowani i bezmyślność kierowcy Opla

W wyniku kolizji, kierująca Dacią, 29-letnia kobieta, doznała podejrzenia urazu ręki i kręgosłupa i została przetransportowana do szpitala. Również 19-letni kierowca Kii trafił do placówki medycznej z obrażeniami głowy i nogi. Oba przypadki, mimo że poważne, nie zagrażają ich życiu. Natomiast kierowca Opla, zamiast zatrzymać się i udzielić pomocy, odjechał z miejsca zdarzenia, gubiąc po drodze tablicę rejestracyjną swojego pojazdu.

Śledztwo i nieoczekiwany zwrot akcji

Policja, która szybko zjawiła się na miejscu, znalazła zgubioną tablicę rejestracyjną i ustaliła właściciela pojazdu. W trakcie zabezpieczania dowodów i śladów, 49-letni mężczyzna zgłosił się na komisariat, przyznając, że to on kierował Oplem. Jednak jego wersja szybko została podważona, gdy okazało się, że został przekupiony kwotą 200 zł przez 36-letniego faktycznego kierowcę Opla, który miał uciec z miejsca wypadku.

Zatrzymanie i konsekwencje prawne

Prawdziwy kierowca Opla, 36-letni mieszkaniec Lęborka, został wkrótce zatrzymany przez funkcjonariuszy. Chociaż nie był pod wpływem alkoholu, to nie posiadał uprawnień do prowadzenia pojazdów i był poszukiwany zarówno przez sąd, jak i prokuraturę w związku z wcześniejszymi przestępstwami. Policja intensywnie bada okoliczności zdarzenia, a podejrzany najprawdopodobniej stanie przed sądem pod zarzutami obejmującymi tworzenie fałszywych dowodów, spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym oraz nieudzielenie pomocy poszkodowanym.

Możliwe kary i dalsze działania

36-latek musi liczyć się z surowymi konsekwencjami. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności, znaczna grzywna oraz zakaz prowadzenia pojazdów. Sprawa ta pokazuje, jak nieodpowiedzialność i lekceważenie prawa mogą prowadzić do poważnych konsekwencji, zarówno dla sprawców, jak i dla niewinnych uczestników ruchu drogowego.

Źródło: Policja Pomorska